W derbowym starciu 2. kolejki Betclic 2. Ligi Sokół Kleczew zremisował na wyjeździe z KKS-em Kalisz 1:1. Choć przez większość spotkania kleczewianie dominowali i stworzyli sobie wiele znakomitych sytuacji, to ostatecznie muszą zadowolić się tylko jednym punktem. Gospodarze wyrównali dopiero w doliczonym czasie gry, wykorzystując chwilę nieuwagi w szeregach defensywnych Sokoła.
Od pierwszego gwizdka Sokół prezentował zupełnie inne oblicze niż w inauguracyjnym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec. Zespół z Kleczewa odważnie ruszył do ataku, wysoko ustawiając linię defensywną i stosując skuteczny pressing już w środkowej strefie boiska. Już w 6. minucie goście mogli objąć prowadzenie – po faulu na Mateuszu Sopoćce sędzia wskazał na jedenasty metr. Niestety, Dawid Retlewski nie wykorzystał rzutu karnego – jego strzał był zbyt słaby, a bramkarz KKS-u bez trudu wyczuł jego intencje.
Zaledwie dwie minuty później Sopoćko ponownie był bliski trafienia – tym razem jego uderzenie z pierwszej piłki zatrzymało się na słupku. Swoje okazje miał także dynamiczny Kubacki, który siał zamieszanie na skrzydle i zmuszał obrońców KKS-u do błędów.
Statystyki jasno pokazywały przewagę kleczewian – 9 celnych strzałów do 5 na korzyść gości. Najlepsze sytuacje przed przerwą to dogranie Retlewskiego w 42. minucie, po którym Sopoćko stanął oko w oko z bramkarzem, oraz główka Filipa Laskowskiego z rzutu rożnego w 44. minucie, zakończona trafieniem w słupek.
Po przerwie trener zdecydował się na zmianę – w miejsce Aleksandra Kubackiego pojawił się Nikodem Stachowicz. Obraz gry nie uległ zmianie – Sokół nadal dominował, atakował skrzydłami, grał efektownie i efektywnie. Sygnał ostrzegawczy gospodarze dostali w 57. minucie – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Sopoćki piłka trafiła pod nogi Oskara Kubiaka, którego potężne uderzenie z dystansu obiło poprzeczkę.
Kilka minut później kolejną doskonałą okazję zmarnował Stachowicz, który po genialnym prostopadłym podaniu Retlewskiego posłał piłkę nad poprzeczką. Mimo nieskuteczności, Sokół wciąż napierał.
W 66. minucie padła długo wyczekiwana bramka – Mateusz Sopoćko wykorzystał precyzyjne podanie Filipa Laskowskiego i pokonał bramkarza KKS-u, dając prowadzenie drużynie z Kleczewa. Sokół miał szansę na podwyższenie rezultatu – w 70. minucie sam na sam z bramkarzem znalazł się Kubiak, lecz i tym razem na posterunku był golkiper gospodarzy.
W końcówce meczu Sokół skupił się na obronie wyniku, cofając się na własną połowę. KKS długo nie był w stanie przedrzeć się przez szczelną defensywę, ale w doliczonym czasie gry dopiął swego. W 91. minucie piłka wstrzelona w pole karne odbiła się od Pawła Mocnego i trafiła wprost pod nogi Kacpra Flisiuka, który z bliska doprowadził do wyrównania.
Pomimo znakomitej gry, licznych sytuacji bramkowych i prowadzenia przez większą część meczu, Sokół Kleczew wraca z Kalisza tylko z jednym punktem.
Kolejne spotkanie Sokół rozegra już w najbliższą sobotę. Przeciwnikiem kleczewian będzie GKS Jastrzębie, a mecz odbędzie się o godzinie 17:00 na stadionie przy al. 600-lecia w Kleczewie.
